Zrobiłam kawę i usiadłam do napisania przedświątecznej i ostatniej w tym roku notki . Nie planowałam żadnych podsumowań , ale zanim napisałam pierwsze zdanie i tak się pojawiły . To był bardzo trudny rok dla mnie . Ciężka praca , wiele traumatycznych przeżyć , problemy , choroby bliskich ... nie było lekko . Przypłaciłam to zmęczeniem i nawrotem powikłań po dawnych urazach . Wydawało mi się , że wyjątkowo w tym roku nie cieszą mnie zbliżające się święta . Natłok pracy , ból fizyczny , nie najlepszy nastrój i fakt , że z niczym nie mogę zdążyć przygnębiały mnie coraz bardziej . Porządki ciągnęły się w nieskończoność . Wczoraj wreszcie zakończyliśmy ten przedświąteczny rozgardiasz i oficjalnie włączyliśmy lampki zdobiące dom , okna i choinkę . Zrobiło się pięknie , świątecznie i miło . Westchnęłam zadowolona i włączyłam czajnik , żeby sobie zrobić aromatyczną herbatę , jako dopełnienie tego dnia . Jak tylko wcisnęłam guzik , wszystko zgasło i zapanowały egipskie ciemności .
Komizm tej sytuacji przypomniał mi , że lubię ten zbliżający się czas , że nie potrafię się nie cieszyć jak dziecko .
Słuchając dyskusji przedświątecznych przyszło mi do głowy , że nie pamiętam wartości prezentów jakie otrzymałam . Nie pamiętam ilości jedzenia , ani kto w co był ubrany zasiadając przy stole . Wspominam radość , rozmowy i smutek wigilijny , gdy kogoś przy wieczerzy zabrakło . Pamiętam zapach ciasta pieczonego przez babcię i aromat pomarańczy , które kupiliśmy po całodziennym odstaniu w kolejce . Wciąż słyszę gwar jaki panował w kuchni , gdy lepiliśmy pierogi , mieliłam mak i ser , bo to należało do moich obowiązków . Bywały też święta z dala od domu , wśród obcych ludzi , dla których ten czas nie był niczym szczególnym . Nie było wtedy prezentów , choinki , ale był lęk . Trudno mi nawet o tym opowiadać , ale nadal pamiętam czego się wtedy nauczyłam i jak wiele zrozumiałam widząc tragedię ludzi , którzy nie mają wpływu na swój los .
Tym razem święta spędzę również z dala od domu , ale z rodziną . Obiecałam sobie , że pierwszy raz od wielu miesięcy odpocznę , poświęcę więcej czasu dzieciom , będę się uśmiechać nie z przymusu , ale dlatego , że tak chcę . Znajdę również czas dla siebie . W ciszy i spokoju , nie spiesząc się nigdzie , nie licząc minut i godzin .
Życzę Wam , żeby nie było końca świata dla nikogo . Niech spełniają się Wasze marzenia i niech nic nie będzie niemożliwe . Życzę Wam byście zostali dostrzeżeni , ale i dostrzegli też innych . Niech te święta upływają w radości , bliskości z rodziną i bez sporów , kłótni i żalu . Wspomnijcie ciepło tych , którzy odeszli i zatrzymajcie się na chwilę myślami przy samotnych , albo tych którzy z powodu pracy spędzą ten czas poza domem . Życzę Wam zdrowia , szczęścia i miłości , bo tego nigdy za wiele . I niech każdy kolejny dzień będzie dla Was wielkim Świętem życia . Świąt pełnych magii i cudów życzy wszystkim Anastazja z rodziną .